Wiersz XXVIII.
sierpień 12, 2008
Ty musisz być upudrowany,
Ustrojony w barwne ciuszki,
Z peruką na głowie,
Aby inni orzekli żeś człowiek,
Ja mogę powstać z gnoju,
Wypluć z ust odchody,
I smarknąć nieczystościami,
A potem powiedzieć,
Jestem człowiekiem !.
Pomyłka.
sierpień 12, 2008
Przyznaję się.
Pomysł by zamieszczać nowe wiersze każdego dnia był głupi. Niestety, nie potrafię codziennie napisać czegoś wartego opublikowania. Z tego powodu posypuje głowę popiołem i przedłużam oficjalny interwał zamieszania wierszy na cztery – pięć dni.
Choroba.
sierpień 7, 2008
Brak wpisu dzisiaj oraz przez ostatnich kilka dni spowodowany jest gorączką oraz brakiem sił na nic innego niż leżenie w łóżku.
Przykro mi.
Wiersz XXIX
sierpień 1, 2008
Zszedłem z wydeptanej ścieżki,
Prosto w śnieg po kolana,
Zignorowałem krzyk za sobą,
Panie, nie idź pan tam,
Tu wydeptane !,
I nie zwątpiłem na początku,
Gdy z zapałem brnąłem w zaspy,
Ani pośrodku, gdy oddech mi przyśpieszał,
Nawet przy końcu,
Tuż przed wyjściem na gościniec,
Gdy nogi odmawiały posłuszeństwa,
Bo co to za przyjemność iść utartym szlakiem ?,
Niech inni chodzą jak im wygodnie,
Teraz mają nową drogę do wyboru.
Wiersz XVI
lipiec 30, 2008
Dwa dni bez publikacji. Bardzo mi przykro. Przyjaciele są jednak ważniejsi niż blog.
Dziś zapraszam na coś antyreligijnego.
Wszedłem do świątyni boga jedynego,
Kapłani gięli się w pokłonach,
Szedłem korytarzem między rzędami pochodni,
Tu tylko boski pada cień,
Powiedział kapłon,
Ja widziałem tylko własne,
Wspinałem się po schodach na wysokość,
Tylko on postrzega rzeczy dalekie,
Powiedział mi,
Ale ja też spoglądałem w dal z wysokości,
A oto wizerunek jego,
Oblicze najjaśniejsze,
Władcy najmądrzejszego,
Umysłu najbłyskotliwszego,
Wszechmocnego,
Pana wszechrzeczy,
Stworzyciela i niszczyciela,
Pana natury,
Tego co na swych barkach dźwiga świat,
Odsłonił kurtynę,
Zaśmiałem się patrząc w lustro !.
Z dedykacją…
lipiec 27, 2008
‘Dla Pani M.’
Nienawidziłem,
Nienawidziłem, gdy płakałaś w samotności,
A ja nic nie mogłem poradzić,
Nienawidziłem, gdy nie pozwalałaś mi przyjechać,
Choć w pustym mieszkaniu, nocą, samotnie i w strachu zasypiałaś,
Nienawidziłem, gdy mówiłaś „nieważne”,
Mimo że w Twoich oczach widziałem ból i wyrzut, że nie rozumiem,
Pomimo, że tak bardzo się starałem,
I to było dobre,
Starałem się zrozumieć,
Lecz wciąż za mało,
Tęskniłem do tego zrozumienia,
Tęskniłem do spotkań z Tobą,
Nocą tęskniłem, gdy napisałaś „dobranoc”,
Rankiem tęskniłem jakiegokolwiek słowa od Ciebie,
I to było piękne,
Wolałem tego nigdy nie słyszeć,
„To już koniec”,
Wolałem dostać w brzuch kolanem,
Wolałem dostać w zęby kastetem,
Wolałem dostać przez łeb bejzbolem,
Wolałem nawet, chyba, żyć w nieświadomości i kłamstwie,
I to było przykre,
Teraz ból już minął,
Ból, jakby ktoś serce mi łyżką do herbaty wydłubał,
Bo zabawne, że to jednak gdzieś koło serca bolało,
Teraz strup już odpadł,
Świerza tkanka pokryła ranę,
I tylko czasami,
Blizna zaswędzi,
I przypomni o tym, ze czegoś brak,
Dziękuję Ci, pierwsza miłości,
za wspólny czas.
IX Wiersz tematyczny ‘Zjawa’
lipiec 27, 2008
No ładnie. 00:29. Znów nie zdążyłem. Przepraszam.
Jeżeli wszystko się uda to jutro zamieszczę wiersz o szczególnym dla mnie znaczeniu.
Dziś:
Zjawa
Właśnie książkę sobie czytałem,
Gdy wśród huku i dymu,
Zjawiła się Zjawa,
I tak powiada:,
Czas na ciebie człowiecze,
Jam jest Zjawa Straszna,
Na mój rozkaz, mroczna magia,
Do piekła cię zawlecze !,
Cóż za ucieszna zjawa,
Roześmiałem się radośnie,
Widzisz, władzy nade mną nie masz,
Bo ja tylko udaje,
Że jestem człowiekiem.
Anonimowość.
lipiec 26, 2008
Wczoraj nie było wiersza. Trudno. Dziś za to będzie notka i wierszyk. Czyli dwa wpisy. Cieszcie się.
A notka będzie o anonimowości w sieci.
Ciekawi mnie czemu ludzie wymyślają sobie pseudonimy. Boją się przedstawić z imienia i nazwiska ? Może nie chcą odpowiadać za poglądy, które wygłaszają ?
Ja mam dość anonimowości. Nie wstydzę się tego kim jestem. Nie wstydzę się tego co piszę i co mówię.
Nazywam się Jakub Krzysztof Świątek. Mieszkam w Łodzi, na osiedlu widzew.
Urodziłem się w roku tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym szóstym. Nie wierzę w boga. Nie mam dziewczyny. Nie chcę mieć dzieci. Jestem hetero.
Do zobaczenia.
Wiersz XIX
lipiec 24, 2008
Dzisiaj krótko. Wiersz bardzo dawny. Mimo to darzę go sympatią.
Wiersz XIX
Napisalibyśmy wiersze z wielkimi ideami,
Ale za oknem ani chuja idei,
Co za bzdury !,
Ja idee znajduje w misce płatków na śniadanie,
Potykam się o nie gdy otwieram drzwi,
Wysypują się z ulotkami ze skrzynki na listy,
A na trawie leżą z psimi kupami.
X wiersz tematyczny ‘Nirvana’
lipiec 23, 2008
Oto najnowszy wiersz tematyczny mojego autorstwa. Dziewczyna, która wymyśliła temat tego wiersza, do tej pory nie napisała niczego na temat, który ja wymyśliłem dla niej. Szkoda…
„Nirvana”
Zgrzytają tryby,
Sprężyny skręcone niesłychanie rozwijają się,
Oddając skumulowaną energię,
Koła zębate trą o siebie metalem bezwzględnym,
Mechanizm cały drży w posadach i,
Ruchem nieugiętym, zdecydowanym prze przed siebie,
W obłędnym tańcu wirują elementy coraz szybciej i szybciej krzesząc iskry,
Machina walczy,
Walczy z czasem, z przeznaczeniem, ze zmęczeniem materiału,
Lecz z wolna, drobne rysy pokrywają mechanizm,
Żyłki pęknięć znaczą srebrną stal,
Zęby złowrogie kruszą się, w pył obracają,
Sprężyny, rozerwane, jak bicze chłoszczą powietrze,
Misterna układanka rozpada się,
Fragmenty metalu rozsypują się wkoło,
I ze zgrzytem, jękiem, Machina umiera,
Osiągnęła swój cel,
Osiągnęła…